Aby nie być samotnym

wystarczy poszukać drugiej samotności...

Z przyjacielem nie ma samotności

list samotnego przyjacielaPostanowiłem zwrócić się do Was, gdyż mam nadzieję, że tą drogą odnajdę przyjaciół. W moim przypadku nie jest łatwe, albowiem jestem niepełnosprawny ruchowo. Pomimo tej ułomności, życie ma dla mnie bezcenną wartość niepowtarzalnego daru. Dlatego staram się żyć możliwie najbardziej aktywnie. Przez długie lata nie potrafiłem jednak wznieść się ponad powierzchowność ludzkich myśli i spojrzenia, do miłości z jaką patrzy na mnie Bóg Ojciec.

Dopiero w świetle wiary zrozumiałem, że moje życie nie jest tylko wybrykiem natury, lecz wszystko to, co Bóg czyni - także moje istnienie znajduje swoje uzasadnienie w tej ponad doczesnej perspektywie. Wyjaśni ona los każdego człowieka, którego zadaniem i celem jest zbawienie nie tylko własne, ale także innych ludzi.

Zacząłem więc szukać i dążyć tylko do tego, co jest wolą Boga.

Wówczas moje życic zaczęło się zmieniać, gdyż ponad moje ograniczenia dana mi była łaska, abym docenił to wszystko, co mam, to, co mogę i to, że w ogóle żyję! Doczesność jest jednak tylko krótką chwilą wobec życia wiecznego i dlatego chciałbym, aby Bóg wykorzystał mnie do zbawienia innych ludzi. Gdyby więc mogło to pomóc chociażby jednej osobie w jej zbawieniu, to łatwiej byłoby mi przyjąć i zaakceptować to, iż utraciłem sprawność, niezależność, swobodę oraz to wszystko, co dla innych jest źródłem wielu radości i przyjemności.

Czasem jednak deprymująca jest dla mnie świadomość, że zazwyczaj ludzie widzą we mnie tylko niepełnosprawne ciało i z tego powodu nie stanowię dla nich żadnej wartości, a wręcz czuję, że jestem im zupełnie zbyteczny. Dlatego największą tragedią niepełnosprawności nie jest sama ułomność, lecz samotność. Nigdy nie zadaję Bogu pytania: "Dlaczego ja?", gdyż sądzę, że wiara nie powinna polegać na ślepym oczekiwaniu tego, co według mnie jest dobre, lecz z wiary musi wypływać pewność, że cokolwiek stałoby się z woli Boga, to jest dobre, choć czasami trudno to pojąć.

Niemniej jednak, od czasu gdy powierzyłem się Panu Jezusowi, czuję, że On sam dba o to, aby również w moim życiu nie brakowało dobrych, ciekawych a nawet pięknych chwil. Przekonałem się więc, że Bóg ofiarowuje każdemu człowiekowi niepowtarzalną drogę życia, która może być np. wąską ścieżką czy też krętym, stromym górskim Szlakiem. Co prawda jest on dosyć trudny, jednak właśnie na nim można znaleźć wiele unikatowego piękna, a także niezwykle przeżycia.

Nie chcę więc stać w miejscu, bo wówczas zmarnowałbym swoje życie, lecz proszę Jezusa, aby mnie prowadził po wyznaczonej mi przez Boga drodze, która stanowi o wyjątkowości mojego życia i wiedzie do Jego celu.

Właśnie świadomość naszego umysłu domaga się czegoś więcej niż tylko biernej wegetacji i jedynym lekarstwem na tę bolesną egzystencjalną pustką jest stawianie sobie celów, do których dążymy. Żaden jednak osiągalny cel nie zapewni nam trwałego szczęścia, a jedynie może on być kolejnym etapem kształtowania naszego życia i osobowości. Przekonałem się bowiem, że zazwyczaj satysfakcja z osiągnięcia każdego doczesnego celu trwa dosyć krótko, gdyż to, co było, przechodziło do przeszłości a przecież sensu i celu życia można poszukiwać tylko w przyszłości.

Pragnę więc każdego dnia iść dalej, tam gdzie horyzontem są: wiara, nadzieja i miłość. Trudno jednak podążać tą ziemską pielgrzymką, gdy nie ma z kim dzielić się swoimi spostrzeżeniami, przeżyciami, odczuciami... Wówczas życie trafia jakby w próżnię, w której nie sposób odnaleźć radość. Zapewne właśnie z tej przyczyny Bóg stworzył człowieka, bo jest On Miłością, a miłość istnieje tylko w relacji z drugą osobą. Albowiem jest ona pragnieniem dawania siebie dla dobra i szczęścia innych.

Mam więc ogromną nadzieję, że napiszą do mnie osoby, które podobnie jak ja są przekonane, iż radość i sens życia można odnaleźć tylko wtedy, gdy szuka się każdego dobra jakie możemy uczynić dla drugiego człowieka. Ucieszyłbym się szczególnie, gdybym mógł poznać kogoś z woj. opolskiego lub ościennych, gdyż jestem przekonany, że przyjaźń nabiera głębszego i piękniejszego wymiaru, gdy można się spotykać, rozmawiać, chodzić na spacery. Tylko przy pomocy drugiej osoby mogę wyjść z domu, obcować z przyrodą, w której odnajduję ukojenie, radość i piękno.

Jeśli więc pragniesz dzielić ze mną radość, jaką możemy sobie ofiarować, to proszę, daj szansę sobie i mnie. Wierzę, że Bóg daje nam siebie i okazuje nam swą Miłość poprzez długiego człowieka, dlatego potrzebuję Ciebie i mam nadzieję, że Ty potrzebujesz mnie. Bo przecież gdyby wszyscy byli tacy sami, to nikt nikomu nic byłby potrzebny...

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Komentarze   

0 #3 Małgorzata 2015-09-07 21:44
Bardzo mądre słowa. Pozdrawiam i życzę aby Twój optymizm trwał zawsze. I aby przykład brali inni niepełnosprawni ludzie.Niestety mieszkam daleko, na dodatek jestem już w mocno dojrzałym wieku i nie mogę zaoferować swojego towarzystwa na spacerach. Ale korespondencyjn ie to bardzo chętnie podyskutuję, wysłucham.
Cytować
0 #2 Kochająca życie 2014-09-13 18:07
Samotność. Czasem doprowadza nas do łez, innym razem staje się odtrutką, odpoczynkiem od zgiełku dnia codziennego. Bywa, że od niej uciekamy, ale równie często pragniemy choć chwilę pobyć tylko ze sobą, znależć się z dala od obowiązków i codziennej rutyny. Nawet mała dawka właściwie zażytej samotności może mieć działanie prawdziwie detoksykujące. Szukasz ukojenia? Plastra na niespokojną duszę ? Eliksiru na skołatane serce? Pozwól sobie na podróż do własnego wnętrza... Nie bój się samotności i pamiętaj - mówienie do siebie to wreszcie rozmowa z kimś inteligentnym.

Tylko krowy chodzą stadami - lwy zawsze samotnie.

Jestem sama...ale nie samotna , nie użalam się nad sobą , nad swoją niepełnosprawno ścią.
Cytować
0 #1 Jolanta 2014-05-02 20:04
Osoby niepełnosprawne muszą nauczyć się żyć ze swoim kalectwem . Zahartowani świetnie sobie dają radę . Nie wolno się nad nimi litować. Każdy musi umieć sobie radzić w miarę swoich możliwości przy współudziale drugiej trzeciej osoby wspierając. Owszem jeden wymaga większej pomocy drugi mniej. Wielkim filarem duszy jest bliskosć drugiego człowieka, wiara w Boga. Jednak jesli sam się nie podniesiesz i nie wmocnisz swojej psychiki stracisz nadzieję na lepsze życie. Nie będziesz dążył nie mając motywacji. Uczyć się żyć to podstawa do poprawy egzystencji i spełnienia marzeń.
Cytować

Oblicza samotności

Utworzyłem tę stronę, aby dać szansę wzajemnego poznania i przełamania bariery samotności.
Niestety, komputer nie zastąpi ciepła drugiego człowieka i tego piękna, jakie można odnaleźć w naturze.
Lubię obcować z urokami przyrody, lecz wiele tracą nawet najpiękniejsze miejsca, jeśli przeżywa się je w samotności...
Dlatego chciałbym poznać kogoś, kto podobnie odczuwa otaczający nas świat i razem moglibyśmy m.in. zwiedzać niezwykłe miejsca.

Proszę napisz do mnie, jeśli doskwiera Ci samotność i trwanie w monotonii uciekających dni. Albo może szukasz czegoś więcej niż tylko oglądanie sztucznego życia w TV...?

Czekam na Ciebie... - Jacek